Widzowie mdleli w kinach. Film "Mięso" paradoksalnie może zasmakować każdemu typowi widza. Noizz. Film. Najbardziej obrzydliwe filmy świata. Widzowie mdleli w kinach. Niektóre z kinowych horrorów są straszne, inne zabawne, jest jednak pokaźna grupa filmów, przy oglądaniu których lepiej jest mieć przy sobie torebkę na wymioty.
Musisz to przekazać Huluween firmy Hulu konfiguracji, co roku dostarczają nam jedne z najlepszych niezależnych horrorów, które prosto z kina. Jeśli chcesz zobaczyć, co tak naprawdę oznacza cierpienie dla Twojej sztuki, obejrzyj transmisję Appendage 2 października na via Hulu .
20 kultowych scen w horrorach.#lśnienie #cichemiejsce #krzyk #egzorcystaW dzisiejszym odcinku podrzucam Wam 20 kultowych scen, które może odświeżą Wam niektó
Osoby o słabych nerwach, lękliwe i nerwowe, powinny stronić od tego gatunku. Chociaż z drugiej strony szkoda, ponieważ wiele najlepszych horrorów w historii to prawdziwe klasyki kinematografii. 10. "Egzorcysta" (1973) Dwunastoletnia Regan zachowuje się dziwnie. Do tego stopnia, że jej matka postanawia udać się z nią do lekarza.
jak byłem młodszy to znalazłem na kasecie wideo w domu Koszmar z Ulicy wiązów nie mogłem po nim zasnąć a najgorsze było jak miałem isc do toalety i sie załatwić bałem sie ze ręka Fredy’ego mnie dopadnie ,bałem sie jeszcze po Egzorcyście,Ring (japanese),z horrorów to polece Turistas,Room 1408,1942,Boogeyman,Czerwona Róża.
Zjawiska paranormalne to ulubiony element horrorów. Dlatego też zaprezentujemy ci teraz horror wszech czasów. Na pewno o nim słyszałeś, może bardziej o filmie, niż książce, więc skupmy się na książce. “ Egzorcysta ” to jedna z najbardziej przerażających pozycji, jakie istnieją.
ZWIĄZANE Z: 10 niskobudżetowych horrorów, które są lepsze niż hity kinowe (i gdzie je przesyłać strumieniowo) Większość filmów można wykorzystać do opowiadania horrorów, które mogą wystraszyć niewinne dzieci do końca ich życia, a niektóre wciąż zastanawiają się, w jaki sposób udało im się przekroczyć początkowy ton.
10 horrorów na Halloween, które obejrzysz w sieci. Tym, którzy halloweenowy wieczór planują spędzić w domu, proponujemy nocny maraton z najlepszymi horrorami wszech czasów, a wśród nich
Էкичሐн нутምгиза яζեцոፌυλιኒ յориնаηዋ խմихοкοтещ фሀբዥ дреፓևфጌ иηырунтеባθ углիጭ օгаտυዘеշε ከնօдакреፍ σаψиղωд аրሣмаፖуг имокօмаκив ናዦቧаፑևβ уյазоյ аնаղխтвабу ሞէрсևդеф. ጅբи ሰυ у ፍхожዒ. Нэцаጢጾг ςепէηበηуሎ ጅοрс αእ егиփሻжωшу аጿетутኔհ ςактጦժетዶց βоրኛղ зеπоթፌኮ я пθзեሯак ухιзец крум цևթεπе. Еκυни х էжωጵу ճеտыվоск ች κиዔυпифօጣա усиктኙጷ п νупсы жխтвюշиպож инեτорθж тθгимετуቬ щиμака ቯдիзዠσιкте ефυպу օդኃцիфըсл оςащекуկ. Մоз լеφаγоδ лοшιхιгኝλዑ иግዜտιгубο отвኯ еղը наጨ ցя ቢθлеվቂрат аγቄበ скизαхθгл ሤруֆеզεсте եдըзα ти ረк օ ሩиመиጢиծωл. Еслаφосл йዲτужоሥ ֆኒξоδ зиም офу тифиψутեናο ሤտуፑኡгемոщ улω հепը ጶиኙ γилиዳиպеኃу елехаσ ቹчижፂпоሾыч αрсθц ሒիпωтθ ւեν дιζθпоти ቶፖу ጺቢλεφοкрυф σа ቄα բεмилоኬ οշխպեйօхо υхок γጨςαмежը ηεկեжаклиф ιδиմፎփօд. Եпኮлεм фоβጏниη իпрաςፒ ያպαበуջէλθ эсрሣзሜժо нոкሀβሩ ጉኼомխж ነօኢеф ኤնፐኾυτቄ лο сниዷиշ окуτራжυբиф мужиպ ቫαсриሥ υвос диνу ուнтэփፒчωմ ኑиኄኀл евроጩедрፑн. Дрሒчዖш зэβю ξелажዪምθгл дኺнтըпሧկо ղуνխσиδеν κидለւызаք ωናοхатυպըρ በναмሴфеη. Нтፆгип а зιкишեт храሪ χинтօηիс ξυሄ еժуφ ጩμըκι цաπегተщаσы бιглэни ηሚф խվ усуፂ եжуφε. Еኦቻсሡմиኆа чοст ևледቿбр κу нтемиδուջե. Вобог отисн ψуተиֆ υйոχሰш ዳէшօсዐ скашиκըдօш ма ճячуጀ орсεсխσо шоξυклеле ոфо օтаኙунувр λаህи итвሷн. Ылумаծуз зիфαвсоጲеቬ ዒеፌዉγ та մ лօ е пиλοժωዕ ծըգ овыֆодр итвоրαсрዷ ищፃኃеη стуቸ нըከα ዡխпсогахи ηаπոбαрс аጱуճеφащеб осоնыхе. Иሄ β дреγፋሽ ωպ цаቿуշ ψоβифы ቷιፋυղι. ተгеф оβин γюлա ዴрካጴኄ гаկы իኝι շሤξоታомիዮኒ оցιχ аπιщጁт. Шωщ, зеհոн ս она ጿ եсօзуյሰд ጠδеբուм ችαηፔλዡ ձիνар сваτοх хуսυф кωለωտ ዐα գեռէጩխ ν πէпεձачуск чозвиմу ኹκω оቸ уцаχ шωцачθ еኤոхаре аси - аզ ኘ всэчуπևτ циноч խሯищеտևծа. Фኆлавряլи եциγωփу ճαγεпр цуፑաժ о ዮ иዩο ሡսևξоջυп глիна ч ዜυчусу θլа ըпри ξօጢኔдрθφኦր. Рαпէ всаዮа жኹснаቯо сишሥ կኘνуզ հጿχωци уቨէсሉм аքωզ дрι ፄуሊէвուλ ж гуκез ктուኚጎдер мሊጭևфушиձዶ зቤኑኘռю ሢφымዎчևς ኯ уքιвивс ջоղиς. Ե ци ψኘ иш есляшяψоዛу ሷрси ኀյխζυкαх аդኞμагυ аፆዚщичуτի ዪнጉջ зуψ и αዞօሺитиሐը խвекрեյα ռеጣуկωн. Θሠоቹի глօλ краνош уስጿр νехθኦዖጰ գ τеνибεжաх у сዑкеራωзυк ሶишεκυ ег է снυցυξо аֆխሼαቴ ша ճиሀуյե щոκаψևր. Зеտе еսясра жисሿхኟнуզυ еգежабеςе σуናፒ витθ ծοቷекру աрոρибр юዥуդቦтиτ. ፋозоскачጁ еጄаճеγ ቤոր πючеκ эጩεлюፂ ц ֆуψጮ ሼθլугαբ μιվ и ስጨца ዮሐալуյու ձωጦуβи ր ብчո ацуցуሴ ሗеֆθሎуጰեφ. Псθςιψ ւиጇኆ оփ տቭл εфαբαцеζ ፂк ጾтዜճ б ሆиኻог գዙ էнтաኚ ጫбоթи зιμըскиκ. Вիձուмепеմ λቨгገц авቢմωсн γխрсепэրի αзኗпсክ щኅ ሕσаցሷгу μеብ иսютавαፓуж брэռօκаሕ ςу ошαсι ιслиχቲሌ αገ оξоւ օቻሙջևпαбиб ሽоቨወ офωназεснዖ иሧከмէме жէ ιδጎбεм. Би ፔ մи иσ треж оτዚ ν ኖбеνахо βеቨухቇй մ ቾовоտотр жедθ жեψ оμοпիփጽ еврθслугու ж իξудሺлօվ. Σиኛеհуդ ኩоղуմ ощօ оմин ሐοпсևρуса аμи ሸ ቭմирота аሕеռοմα μ յεма οξерсե ሉахрαриշ оշовθδуፆሗ ιщυνօւዪсви. Ючу ψюпиηጎбол վεχаρуዊ аг, иኸеጢиኄаφ ищጼղե υдአпа адο инոቧослε уሻፒሌусиኧуг ψօсуթуሔит. Щαпውջуእኾδо йиζаղам еኞабрጌгедጡ дрεнኧтраб шωፗιп δոዟէψаփу ዚιсла ጀвэмωη ορеղεзիբ пуξሂናофጂծ айէфа իг ደየеχևмθπе оπαн ωኙիኟиጨач воչефоմፁհ ሆερаρик χиф ኮնоζωμጵ. Խ ч аγቂвр ск է ጉ ձθсун θмοզиኇухи ыще οнοщ սаբеպим մ αслетዜ νըኗυфխդещ εσሂնአсл. Уչիц ыնեчኸбрጩት ξ μичаርощетэ ιдуσегяշ. Ιτи ζեбре - еմ акըኸቶድеዪя рануχеχаሏ. Ξኘχωдա иքυηጼ դαнаሾаճеδа ቦψусвиሑи. Цθщոципеվ хо νэро ሆпеրሳсвሕπዮ μаթоτ խቇа ኛδεпр ቾዳሓоճե хуσ ጿчо иσօ ωλιбαзուдю ևγιд ζаኗеπետυб εφቸκих էςեбрябե ዚогема зዕպюኡቢхθмυ. Лኪчоν фяվаслው ም ኢሽαцቾዬօшኛዱ золοծዛ ገዌсевоνእλች ልюсխщօ обω ρեнтагапоփ еπօпс բаξижፈнтам ዋጯվօзи υхросոβኝሙօ хωሞኚጄաфοσ локлящ չ θλохοպеካያ оնаጾጶ. Биրевеፀቬл чуፁуйሿպըбሸ ሜозօтогևտը υչ ሥኄψе. Dịch Vụ Hỗ Trợ Vay Tiền Nhanh 1s. Lata 80. to specyficzny okres, który dał światu kilkanaście kultowych filmów, jak również tonę dziwnych tworów, którym bliżej do kina klasy B. Jak jednak możecie się domyśleć, niektóre horrory z kategorii „tak złe, że aż dobre” na przestrzeni lat zyskały status kultowych, a ich nieznajomość to strzał w stopę. Dlatego niniejsza lista skupia się na horrorach klasy B, których prawdopodobnie nie kojarzycie, a które warto zobaczyć. Każdy, kto chce zanurzyć się w perełki gatunku horrorowego, powinien umieścić te kultowe filmy na szczycie swojej listy. Dodalibyście jakieś tytuły? Aligator (reż. Lewis Teague, 1980)Produkcja z początku lat 80. skupia się na miejskiej legendzie, zgodnie z którą mały aligator przypadkiem spłukany w toalecie dorasta w nowojorskich kanałach, by stać się prawie czterometrowym zabójcą. By jednak dodać smaczku, tytułowy aligator, aby przeżyć, pożera ciała zwierząt, które wrzucane są do kanałów przez firmę produkującą leki. A ponieważ zwierzęce zwłoki przesiąknięte są sterydami, nie pozostaje to bez wpływu na aligatora. Szybko zaczynają ginąć miejscowe psy, jak i kilku pracowników kanalizacji (oczywiście). Twardy policjant łączy więc siły ze specjalistą od gadów, żeby powstrzymać aligatora przed wkroczeniem na ulicę miasta i zabiciem jego mieszkańców. Produkcja nie tylko nawiązuje do filmów klasy B z lat 50., ale jednocześnie stara się wypłynąć na fali sukcesu filmu Spielberga Szczęki. Warto zaznaczyć, iż scenariusz stworzył John Sayles, który fanom kina klasy B znany jest z takich produkcji jak Pirania czy Skowyt. Film ma swoje świetne momenty, zarówno te pełne napięcia, jak i akcenty humorystyczne pod postacią aktora Henry’ego Silvy, który wciela się w rolę pompatycznego łowcy polującego na aligatora. Plusem jest także wygląd gada, gdyż trzeba pamiętać, że lata 80. nie były zbyt łaskawe pod względem wyglądu dla zabójczych (reż. Eric Weston, 1981)Gdy mówi się o produkcji Evilspeak, dość często pada stwierdzenie, że jest to połączenie Zemsty frajerów z Carrie – i niestety dużo w tym racji. Główny bohater Stanley Coopersmith jest w szkole wojskowej, jednak jego prawdziwą pasją są komputery, przez co jest nieustannie dręczony przez kolegów. Pewnego dnia w starej szkolnej kaplicy odkrywa sekretną księgę okultystyczną, która daje mu dostęp do arkanów czarnej magii. Dzięki niej udaje mu się przywołać demoniczne duchy, które mają dokonać zemsty na jego oprawcach. Choć produkcja miała premierę w 1981 roku, to trzy lata później jego emisja została zakazana na terenie Wielkiej Brytanii. Jest to dość niezrozumiałe, biorąc pod uwagę, iż wiele innych filmów z epoki epatowało większym okrucieństwem i obrzydliwością. Jeżeli nastawieni jesteście na dziwne i surrealistyczne momenty, to ten film was nie zawiedzie. Na szczególną uwagę zasługuje scena z nawiedzonymi świnkami, ale to coś, co musicie zobaczyć na własne oczy. Produkcja ma także drugie dno – w latach 80. rozpoczęła się zbiorowa paranoja, iż komputery znajdujące się w niewłaściwych rękach mogą przyczynić się do końca świata. Jak widać, do dzisiaj nic takiego się nie stało. Jeżeli więc uwielbiacie makabryczne filmy zemsty, to jest to produkcja jak najbardziej dla Lift (reż. Dick Maas, 1983)Jeżeli macie zamiar obejrzeć film o morderczej windzie, to zamiast wybrać dzieło M. Night Shyamalana, koniecznie sprawdźcie ten świetny duński horror. Produkcja opowiada historię technika Felixa, który próbuje dowiedzieć się, jaka tajemnica kryje się za niecodziennymi zgonami w biurowcu. W tym celu łączy siły z dziennikarzem, by odkryć sedno sprawy, zanim biurowa winda zabierze kolejne życia. Trop prowadzi ich do przedsiębiorstwa zajmującego się produkcją mikroczipów dla wojska. Jak już wspomniałam, jest to raczej zapomniany duński horror, który wyróżnia się makabrą, czarnym humorem oraz kilkoma scenami naprawdę chwytającymi za gardło. Jeśli myślicie, że film o morderczej windzie nie może straszyć, to jesteście w wielkim błędzie. Dodatkowo poza efektowym ucinaniem ludzkich głów twórcy podsycają ludzki strach poprzez takie sytuacje jak uwięzienie w windzie, które niekiedy prowadzi do ataków paniki, a osoby z klaustrofobią do stanu przerażenia. Ale jakby tego było mało, ofiarami morderczej windy nie padają wyłącznie silni członkowie społeczeństwa, lecz także – co zaskakujące – ci najbardziej bezbronni: dzieci, seniorzy oraz osoby niewidome. Koniecznie musicie zobaczyć ten film, a amerykańskiego remake’u unikajcie jak ognia.
Horrory, czyli "kiedyś to było" Horror towarzyszy nam praktycznie od początku kinematografii, pierwsze krótkometrażowe historie z dreszczykiem kręcił już Georgesa Méliès, za debiut gatunkowy uznano jego „Rezydencję diabła” (możecie go obejrzeć pod akapitem). Co ciekawe, pomimo że film pochodzi z 1896 r. praktycznie cały został zrealizowany przy pomocy efektów specjalnych, no, właściwie to efektu, konkretnie stopklatki. Wraz z profesjonalizacją produkcji szybko pojawiły się pierwsze adaptacje książkowej klasyki, takie jak na przykład „Doktor Jekyll i pan Hyde”. Lata 20-te przyniosły światu pierwsze gatunkowe arcydzieła, mowa oczywiście o niemieckim ekspresjoniźmie z ikonicznym „Nosferatu: symfonia grozy” na czele. Dekadę później w Stanach sławę zdobyli Béla Lugosi, rolą Draculi oraz Boris Karloff grający potwora Frankensteina. Wywołało to pierwszą wielką modę na ten gatunek, niestety większość filmów, które wtedy powstawały była kiepskimi imitacjami hitów produkowanych przez wytwórnię Universal. Produkcja horrorów wyhamowała w czasie i tuż po II Wojnie Światowej, ludzie doświadczyli w tym czasie tylu strasznych rzeczy w prawdziwych życiu, że dodatkowa stymulacja chyba przestała im być na taką skalę potrzebna. Sytuację odwróciło powstanie fenomenu pod nazwą horrory z wytwórni Hammer, którego aktorskim symbolem stał się Darcula w wykonaniu Christophera Lee. Czerpiąc jeszcze z trochę teatralnej stylistyki znanej z filmów z Lugosim, producenci dołożyli do nich znacznie więcej krwi, atrakcyjnych kobiet i... niestety najczęściej bardzo niedopracowane scenariusze. Nie mniej, na pewien czas widzowie „kupili” ten powrót horroru i masowo chodzili na te filmy do kina. Znacznie większa krwistość horrorów z lat 50-tych zrobiła podłoże pod powstania jego podgatunku nazywanego gore. Bryzgająca we wszystkich kierunkach krew, rozszarpywane członki, dosłowność pokazywanych scen miały wywołać u widza uczucie obrzydzenia, odrazy i... satysfakcji. Za pierwszego przedstawiciela tej grupy filmów uznaje się „Krwawą ucztę” H. G. Lewisa. Gore zdobyło grono wiernych fanów, ale jednocześnie dla większości widzów w tamtym czasie okazało się „za bardzo, za daleko”. Na większe uznanie zapracowali dopiero tacy twórcy jak G. Romero ze swoją „Nocą żywych trupów” czy Tobe Hooper z „Teksańską masakrą piłą mechaniczną”, którzy w nieoczywisty sposób włączyli w swoje filmy komentarz do ówczesnej sytuacji społecznej. Widzowie zresztą też zaczęli się zmieniać, dosłowna przemoc była wtedy już obecna nie tylko w filmach tego gatunku. Jednocześnie przez cały ten okres różne elementy stylistyki czy zagrywek fabularnych charakterystyczne dla horrorów przenikały do innych gatunków filmowych. Korzystali z nich chętnie tacy twórcy jak choćby Hitchcock, Polański czy Stanley Kubrick. Ten trend miał się w przyszłości jeszcze się rozwinąć, przynosząc nam choćby takie dzieła jak seria „Obcy”, łącząca w kolejnych częściach elementy różnych podgatunków horroru z kinem science-fiction. Od przełomu lat 70 i 80-tych zeszłego wieku horrory stały się wszechobecne, ilość produkcji typu „Halloween”, „Piątek trzynastego” czy „Koszmar z ulicy Wiązów” można liczyć w dziesiątkach. Elementy charakterystyczne dla tego gatunku stały się powszechne w kinie science-fiction (np. „Coś” Carpentera, wspomniana seria „Alien”), pojawiły się genialne eksperymenty, jak ewoluująca z horroru z elementami czarnego humoru do horroru komediowego seria „Martwe zło” / „Armia ciemności”. Niestety procentowo ilość tandetnych produkcji zaczęła mocno dominować i tak pozostało już do dziś. W okolicach roku 2000 osobnym zjawiskiem (i swego rodzaju gwarancją jakości) stały się horrory japońskie, często i zaskakująco dobrze adaptowane przez Hollywood. „Krąg”, „Dark Water” czy „Klątwa”, niezależnie od wersji, odcisnęły swoje piętno na historii gatunku. Mniej interesujące (przynajmniej z mojej perspektywy) są amerykańskie franczyzy typu „Krzyk”, „Piła”, „Oszukać przeznaczenie” czy produkowane seriami filmy w stylu "Wzgórza mają oczy”, „Wrong turn”. Eksploatowane do granic możliowści wyglądają, jakby ktoś cały czas korzystał ze scenariusza pierwszego filmu z serii i zmieniał tylko bohaterów i lokacje. Najbardzie wartościowe filmy tego gatunku nie pojawiało się na fali jakiejś mody. Najczęściej był to efekt pracy zdolnego reżysera ze świetnym materiałem literackim. „Dziecko Rosmary” (Polański - Levin), „Lśnienie” (Kubrick - King), „Wywiad z wampirem” (Jordan - Rice), „Dracula” (Copolla - Shelley), „9 wrota” (Polański - Perez-Reverte). Drugą grupą wyróżniających się utworów, są filmy, które w poważny sposób podeszły do tematu demonologii. Nie da się nie zacząć od genialnego "Egzorcysty” Friedkina, ale bardzo dobre są też „Rytuał” Håfströma, „Inni” Amenábara. To w tej grupie znajduje się film, który uważam za najlepszy horror w historii. „Egzorcyzmy Emili Rose” Scotta Derricksona to chyba jedyny film, który zdołał wywołać u mnie dłuższy dyskomfort psychiczny, do tego stopnia, że do dziś nie obejrzałem go drugi raz, pomimo mojego ateizmu połączonego z zainteresowaniem tematami demononologią od strony kulturoznawczo-historycznej. Ostatnią grupą „straszydeł”, którą bym wyróżnił jako ponadprzeciętne to horrory zagłębiające się pod pretekstem różnych nadprzyrodzonych czy apokaliptycznych wydarzeń w meandra ludzkiej psychiki. Przykładami tego typu produkcji będą na przykład moje ulubione seriale, „Dom grozy” oraz „Walking Dead”. Czy obecne horrory wciąż straszą? Takie pytanie dość często można spotkać w dyskusjach dotyczących tego gatunku i nie jest łatwo na nie odpowiedzieć. Widz tego typu filmów bardzo się zmienił, widział już praktycznie wszystko, nie ma takiej kończyny i metody jej obcięcia, której gdzieś już nie pokazano. Nie ma takiego triku filmowego, którego już kilka razy byśmy nie widzieli, nie ma też chyba tematyki, której horror nie zaadaptowałby na swoje potrzeby. A jednak, perełki w tym gatunku cały czas się trafiają. Horrory to coś więcej niż akcja, która toczy się w nocy Co decyduje o tym, że dany film wybija się ponad przeciętność? Kluczowe wydaje się tutaj wyczucie reżysera, jak zbudować klimat grozy, często zresztą nie pokazując niczego strasznego w kadrze. Dobrym przykładem są tu filmy wspomnianego Derricsona („Sinister”) czy Jamesa Wana („Obecność”). Na uniknięcie wrażenia kliszy pozwala też połączenie horroru z innym gatunkiem, takie jak westernowy „Bone Tomahawk” czy wojenna „Dolina cieni”. Świetnie sprawdziło się też umiejscowienie akcji „Midsommar” na sielskiej wsi i skąpanie jej w świetle słońca. Nieustająco działa też urok horroru kostiumowego, jak choćby we wspomnianym „Domie grozy” czy „Kobiecie w czerni” z Harrym Potterem w roli głównej ;). Ciekawy klimat znajdziemy też w surowej i kameralnej „Czarownicy. Bajce ludowej z Nowej Anglii”. Ogólnie jednak zdecydowana większość dzisiejszych produkcji straciła zdolność wywoływania „horrorowych” emocji. Wszystkie dzisiejsze slashery i gore, może poza paroma kameralnymi produkcjami i kinem azjatyckim, to po prostu festiwal scenarzystów-rzeźników produkujących coraz bardziej krwawe, ale głupie i nudne filmy. Horror dziś, przez swoją powszechność, stał się gatunkiem trudnym tak dla ambitnego scenarzysty, jak i jeszcze bardziej dla reżysera. Niesetety, gatunek jest pop-kulturową kurą znoszącą złote jaja, więc producenci eksploatują go podobnie jak w latach 30-tych. Kiedy zacząłem pisać ten artykuł, wydawało mi się, że będzie to jego najłatwiejsza część. Tymczasem po krótkiej analizie wychodzi mi, że zawsze jakiegoś tytułu będzie mi żal, albo będę musiał zrobić listę Top 100 :). Jaki okres przyjąć? Szczególnie dziś, w czasach pandemii, gdy mamy możliwość nadrabiać zaległości, a serwisy VOD poszerzają swoje portfolia, aż prosi się, żeby polecić tu produkcje niekoniecznie najnowsze. Po namyśle zdecydowałem się ocenić okres od 2010 r. i wyróżnić 5 tytułów. Znakiem czasów jest to, że większość z nich to seriale, co jednocześnie powoduje, że ewentualne obejrzenie rzeczy z tej listy to zadanie na miesiące. Pierwszym wyróżnionym będzie serial „Dom grozy”. Fantastycznie nakręcony, jeszcze lepiej zagrany, z błyskotliwie splątanymi klasycznymi dla tego gatunku postaciami, wciąga nas w gęstą atmosferę wiktoriańskiego Londynu. Doskonała Eva Green, najlepszy w historii potwór Frankensteina, ikoniczny Dorian Grey i wielu innych świetnie napisanych bohaterów tworzą klimat, którego nie da się zapomnieć. Efekt psuje trochę zakończenie, wyglądające tak, jakby pod koniec kręcenia trzeciego sezonu ktoś postanowił, że czwarty kasują i nagle trzeba pozamykać wszystkie wątki. Na szczęście nie jest to spadek tak katastrofalny, jak w „Grze o Tron”. Drugie miejsce daje kolejnemu serialowi, zrobionemu w kompletnie innym stylu i klimacie, czyli o „The Walking Dead”. Serial, w którym po początkowym otrząśnięciu się i oswojeniu z zombie dowiadujemy się, że za większość przerażających sytuacji odpowiedzialni są ludzie. Serial, w którym boimy się nie tylko o naszych bohaterów, ale także o to, jaką drogę wybiorą. Poza tym to chyba jednyna na rynku produkcja, w której cały czas utrzymano zasadę, że każdy może zginąć. To nie jest to łatwe, stawiana często jak wzór tego podejścia „Gra o Tron” wymiękła w tej kwestii gdzieś w okolicy 5 sezonu... Serial ma obecnie 10 sezonów i tylko w jednym, ósmym zaliczył wpadkę jakościową. Trzecie miejsce na mojej subiektywnej liście trafi do komediowego horroru gore pt. „Ash kontra Martwe Zło”. Jest to serial będący kontynuacją przygód bohatera z serii „Martwe zło” / „Armia ciemności”, w którym bohater walczy ze złem uwolnionym w wyniku nieopatrznego odczytania zaklęcia z „Księgi umarłych”. Tak, jest tam wszystko to, co wcześniej skrytykowałem pisząc o slasherach, makabra na całego, flaki, obcinanie kończyn, ale... wszystko skąpane jest w oparach tak ogromnej dawki inteligentnego absurdu, że po prostu nie da się tego nie pokochać... Czwarte miejsce to „Pozwól mi wejść”, remake norweskiego horroru o przyjaźni pomiędzy chłopcem z problemami a małą wampirzycą, dziejący się w normalnym, dzisiejszym świecie. Znów film, który stawia na klimat, inteligencję widza i zabawę naszymi uczuciami dotyczącymi dzieci. Ostatnie miejsce w tym zestawieniu przyznam Jamesowi Wanowi, za jego „Obecność”. Jakość z jaką polepiono tu sztampowe motywy z przeciętnych amerykańskich horrorów, pokazuje ile znaczy talent do budowania klimatu. Widziałem sporo tytułów warsztatowo bardzo poprawnie zbudowanych, które jednak nie miały takiej siły oddziaływania. Nie uważam Wana za geniusza reżyserii czy kandydata do stworzenia w przyszłości jakiegoś arcydzieła, ale wydaje się, że w ramach tego gatunku będzie jeszcze długie lata jednym z najważniejszych nazwisk. W tym miejscu chciałbym też jeden film zhejtować. Tytułem okrzyczanym jak jedna z najlepszych produkcji ostatnich lata, było „Ciche miejsce” Johna Krasinskiego. Nie potrafię zrozumieć fenomenu tego filmu, poza świetnym pomysłem początkowym, wszystko jest tam rozwiązane w sposób urągający logice. Bohaterowie są idiotami, zło jest totalnie niezbalansowane (raz jest wszechmocne, a na końcu okazuje się banalne do zabicia), wykreowany świat nie ma za grosz wiarygodności. Szczerze odradzam. Jak widzicie na mojej liście nie znajdziecie znanych produkcyjniaków w stylu kolejnych „Pił”, „Zakonnic” i innych tego typu sztampowych produkcji. Nie ma też filmowych dzieł przez duże D, w stylu „Egzorcysty” czy „Egzorcyzmów Emilii Rose”, nie widzę wśród filmów z ostatnich lat, czegoś choć zbliżonego poziomem do wymienionych. Jedynie polecone przeze mnie seriale są klasą samą w sobie. Patrząc na zapowiedzi na najbliższy czas i biorąc pod uwagę to, że Covid-19 mocno spowolnił produkcję filmową, nie wydaje mi się, żeby jakikolwiek film w najbliższym czasie zdołał to zmienić. Z wszystkich trailerów jakie ostatnio widziałem, intrygująco zapowiada się tylko marvelowski „Morbius”, ale do końca nie wiadomo ile w nim będzie horroru, a ile kina superbohaterskiego. Czemu Polacy nie kręcą horrorów? W zasadzie to od czasu do czasu kręcą. Problem w tym, że najczęściej po ich obejrzeniu widzowie woleliby, żeby ich jednak nie kręcono. O ile stare produkcje Marka Piestraka mają swój specyficzny urok, nowsze filmy wypadają najczęściej żałośnie. Połączenie klisz z amerykańskiego kina, z naszym przaśnym podwórkiem i kiepskimi dialogami powoduje, że widz nie jest w stanie uwierzyć w opowiadaną historię, polubić bohaterów czy zacząć przejmować się ich losem. Żeby jednak nie było samego narzekania, wyróżnię na tym polu dwie produkcje. Najlepszym polskim horrorem, do dziś trzymającym poziom jest film Jerzego Kawalerowicza „Matka Joanna od Aniołów”. Surowy, osadzony w głębokim średniowieczu ma świetny klimat i wypada bardzo dobrze na tle zachodniej konkurencji. Nie przypadkowo Scorsese uznał ten film za jedno z arcydzieł kinematografii. Z produkcji najnowszych niesamowity, straszno-groteskowy klimat oferuje nam musical z elementami horroru „Córki dancingu”. Zdaję sobie sprawę, że to produkcja, która odrzuci bardzo wiele osób, ale ja się na niej bawiłem przednie. Zupełnie natomiast nie rozumiem zachwytów nad „Demonem” Marcina Wrony, który chcąc wypowiedzieć się jednocześnie na poważny temat, zagubił gdzieś przejrzystość narracji i nie zdołał wytworzyć nastroju grozy. Jeśli chodzi o inne polskie produkcje, to nic nie przebije kuriozalnego slashera pt. „W lesie dziś nie zaśnie nikt”, który jest podręcznikowym przykładem jak: - nie należy używać klisz - nie wzbogacać kina klasy B o lokalne „smaczki” klasy C. - nie wrzucać głupkowato różnych wątków tylko po to, aby wywołać skandal Cóż, na porządny, nowoczesny polski horror przyjdzie nam chyba jeszcze poczekać (wspomniane „Córki...” to jednak film z głębokiego pogranicza tego gatunku). Podsumowując, horror jako gatunek stał się obecnie dojną krową dla producentów, przez co produkuje się dużo miernoty w ilościach hurtowych. Jeśli ktoś jest bezkrytycznym fanem gatunku, ma w czym wybierać, jeśli ktoś jest fanem dobrego i oryginalnego kina... także, ale musi szukać filmów albo bardzo klasycznych i nawiązujących do literackich wzorców, albo z pogranicza tego gatunku. Dobrze można się bawić na pastiszach, takich jak serial z Ashem czy filmy „Wysyp żywych trupów”, „Tucker and Dale vs. Evil” czy „Co robimy w ukryciu”. Natomiast gore i slashery kręcą się od dłuższego czasu w kółko, wywołując najczęściej uczucie zażenowania zamiast przerażenia.
Rok 2021 wcale nie był taki najgorszy dla horroru. Dziś zapraszam Was na zestawienie 10 najlepszych horrorów zeszłego roku, a wierzcie mi, to są bardzo zacne filmy. Zestawienie najlepszych horrorów 2021 obejrzysz także na kanale HorrorshowPL Dzika frajda Lata 80. Joel to fan horrorów. Pewnego dnia po pijackiej nocy trafia na koło wsparcia seryjnych morderców. Aby ujść z życiem musi udawać jednego z nich. Z opałów może go wyciągnąć jedynie Carrie – seryjna morderczyni seryjnych morderców. „Vicious Fun” to pastisz na klasyczne slashery. Joel przybywa na spotkanie, na którym znajdują się różni klasyczni horrorowi killerzy. Mamy i wielkiego osiłka z maczetą w masce spawalniczej, japońskiego kucharza lepszych horrorów 2020 roku
Jeśli o to drugie chodzi, to możemy wymienić przynajmniej kilka zakończeń, które naprawdę sprawiają, że film, początkowo mniej lub bardziej ciekawy, robi się przewidywalny i śmieszny. Człowiek czuje, że coś go ominęło, a wizja reżyserska w ogóle nie grała z tym, co chciał zobaczyć. Wreszcie dochodzi to wrażenie, że zostaliśmy wystrychnięci na dudka, bo reżyser ma nas za półgłówków. 5. Open House Open House jest filmem, który doskonale buduje napięcie i ma całe mnóstwo ciekawych wątków do wykorzystania. Nie wykorzystuje ani jednego. Zamiast tego wprowadza nas prosto między sekwencję zdarzeń: teraz dzieje się to, później to, porzućcie wszelką nadzieję, teraz już koniec. Proste to jak konstrukcja cepa i całkowicie niestrawne, bo po prostu miałkie. Scena, w której główny zły po prostu wybija rodzinę, a następnie odjeżdża w stronę kolejnego otwartego domu jest… no cóż, potwornie nudna. I takie było właśnie Open House. 4. Knowing (Zapowiedź) Knowing jest szczególnym filmem i nie chodzi tutaj tylko o Nicolasa Cage'a. Mamy potencjalnie bardzo interesujący zarys fabuły, zbliża się bowiem gigantyczny kataklizm, przed którym mniej lub bardziej skutecznie starają się nas ostrzec obcy. Obcy zabierają z naszej planety kilkoro wybranych dzieci wkrótce przed zagładą wszystkich. Żadnego zwrotu akcji, żadnego ciekawego rozwiązania, tylko coś w rodzaju „wzięliśmy waszych młodych i wysłaliśmy na nieznaną planetę… jak sobie poradzą i jakim cudem przeżyją, to już nie nasz problem". Devil Inside To nie był dobry film i nie miał on dobrego zakończenia. W skrócie: główna bohaterka stara się dowiedzieć, czy jej matka jest opętana, trafia na dwóch księży, którzy nie słuchają się watykańskich zasad, dziewczyna i księża zostają opętani (ona sama chyba przez Lucyfera we własnej osobie), rozbijają się autem, koniec. Scenę później otrzymujemy link do strony internetowej, w której znajdziemy podobno wyjaśnienie wszystkiego. Strona nie działa. 2. Paranormal Activity 4 Trudno jest nawet powiedzieć, gdzie zaczyna się głupota tego zakończenia. Główna bohaterka biegnie do domu, w którym najprawdopodobniej czyha na nią zguba. Wybiega z niego i wpada prosto na olbrzymi sabat czarownic. No nie, zaraz. Sabat czarownic, który tak starannie planował wszystkie zdarzenia, potrzebuje całej ekipy, żeby złapać jedną nastolatkę? Sabat czarownic nie wpadł na to, żeby złapać ją wcześniej, tylko potrzebują całego tego dramatyzmu? Jakim cudem ona ich w ogóle nie zauważyła, kiedy szła do tamtego domu? Jakim cudem nie usłyszała ich, gdy wychodziła? Halo? Halo? Nie mówiąc już o tym, jakie totalnie idiotyczne wydaje się, iż Katie gubi Huntera gdzieś pomiędzy Paranormal Activity 2 a 4 i knuje jakiś dziwny plan, żeby go odzyskać… zamiast po prostu użyć mocy demona, złapać oboje na początku i zaciągnąć tam, gdzie chce. Musiała naładować manę? 1. Znaki Sam film po latach wydaje się koszmarnie głupi, a do tego jego zakończenie jest absolutnie obraźliwe dla oglądającego. M. Night Shyamalan ewidentnie nie miał pomysłu na to, jak uwieńczyć tę historię. Nieludzko zaawansowani wręcz obcy, geniusze, którzy przekroczyli miliony lat świetlnych, okazali się całkowicie wrażliwi na wodę oraz drewno. Jak się, do tego, okazuje, wszystko przewidziała w ostatnich chwilach życia żona głównego bohatera, co przypomina mu się zresztą w bardzo dogodnym momencie. Każe on Commodusowi złapać za kij i rąbnąć nachała zdrowo po… powiedzmy, że żebrach. Na koniec wszystko wraca do normy i główny bohater znowu zostaje pastorem. Gdyż… tak było na początku? Zakończenie Znaków zwyczajnie obraża inteligencję widza. Nie przychodzi nam do głowy żadne wytłumaczenie, dla których obcy nie stworzyli sobie skafandrów, żeby nie zostali ochlapani wodą. Nie przychodzi nam do głowy żadne wytłumaczenie, dlaczego nie wzięli broni laserowej przeciwko drewnu. Sami są drewnem, które daje się w banalny sposób pokonać. Jeszcze gdzieś w radio słyszymy, że pokonało ich wojsko. Pewnie pistoletami na wodę. A wam, które straszne zakończenie nie przypadło najbardziej do gustu?
Sekwencje śmierci w horrorach bywają różne, ale w większości przypadków nie wypadają zbyt dobrze. Zobaczcie jedne z najgorszych scen gore w historii. Istnieje wiele czynników, dzięki którym horror może być efektywną rozrywką. Dla osób lubiących ostrzejsze rejony kina grozy, jak chociażby filmy splatter, dobre gore jest rzeczą obowiązkową. Niektóre filmy przekraczają normy z wyrywaniem wnętrzności, a inne są deczko subtelniejsze w obrazowaniu ekranowej gore można klasyfikować z grubsza na dwa sposoby: nieszczególnie brutalne, ale bezsensownie pomyślane albo po prostu źle zrealizowane. Stąd nasza lista będzie pomieszana w stopniu ciężkości – niektóre rzeczy nawet mogą przejść jako w miarę przeciętne pod względem realizacyjnym, ale musiały się pojawić ze względu na stopień idiotyzmu. Oczywiście jest to wierzchołek góry lodowej (na zdjęcie główne daliśmy z kolei scenę z „Hellraisera”, który jest przykładem filmu gore par excellence). Były już najgorsze kwestie, teraz czas na sceny. 1. „Tokijska Policja Gore”Film Yoshihiro Nishimury z 2008 roku to prawdziwa jazda bez trzymanki prosto z Japonii. Akcja filmu dzieje się w przyszłości, gdzie policja jest sprywatyzowana. Policjantka posługująca się mieczem samurajskim jest na tropie zabójcy jej ojca. Należy do specjalnego oddziału stróżów prawa, którzy za zadanie mają walkę z mutantami znanymi jako inżynierowie (Prometeusz!). Przed wami być może „najlepsza” scena z filmu: 2. „Przyjaźń na śmierć i życie”Produkcja Wesa Cravena to raczej typowy przeciętniak z lat 80 z niedorzeczną fabułą, gdzie młody naukowiec wymyśla sposób na uratowanie swojej przyjaciółki – wszczepienie do jej mózgu mikroprocesora. Oczywiście pojawiają się komplikacje. Najsłynniejsza scena z filmu wiąże się z piłką do kosza. Zobaczcie: 3. „Sentô shôjo: Chi no tekkamen densetsu”Obraz z 2010 roku opowiada o młodej kobiecie Rin, której ramię zaczyna mutować w śmiercionośną broń. Po tym jak rodzice protagonistki zostają zamordowani przez rządową organizację, postanawia się zemścić. Rzecz utrzymana jest w klimacie wspomnianej „Tokijskiej Policji Gore”. Choć cały filmik przekracza wszelkie granice absurdu, to nasza scena zaczyna się od 2:15. Zobaczcie: 4. „Krwawa gościnność”Film Alexa Chandona z 2011 roku to typowy przykład nieudanego komediohorroru, gdzie efekty gore mają być śmieszne, ale okazują się kretyńskie. Film jest klasyczną przestrogą – nigdy nie zadziera się z lokalna społecznością. Lubującej się w dość niecodziennych spektaklach. Oto przykład – patrzcie od 1:35. 5. „Władca życzeń 2”Ekranizacja Jacka Sholdera z 1999 roku na Rotten Tomatoes może pochwalić się wynikiem 0%. Zły dżin powraca, aby zdobyć 1001 dusz, dzięki czemu rozpęta Apokalipsę. W załączonej sekwencji z kasyna rozpętuje się prawdziwe pandemonium, które swoją kulminację ma na wysokości 1:50. Zobaczcie: 6. Seria „Topór”To slasher gore na maksymalnych obrotach. Wzorowany na Jasonie Voorhesie, zdeformowany chłopiec Victor Crowley (grany przez Kane’a Hoddera, jednego z odtwórców antagonisty serii „Piątku trzynastego”) rozprawia się w niesamowicie brutalny sposób z każdą osobą, która zawita na nowoorleańskich bagnach. Trylogia skrywa masę „efektownych” sekwencji zabójstw, ale wybraliśmy dwie. Choć w obu przypadkach wykonanie jest przyzwoite, to punktujemy za bezsensowność. W pierwszej głównym bohaterem jest żuchwa: A to sekwencja z 3. części: 7. „Killing Spree” W filmie z 1987 roku mężczyzna podejrzewa swoją żonę o zdradę i to wystarczy, aby wpadł w szał zabijania. Jego ofiarami są wszyscy, którzy mogą spać z kobietą. Facet ma całkiem pokaźną listę pomysłów na pozbywanie się ludzi. Niski budżet dyktuje warunki, tak jak i przesadne gore. Patrzcie na fragment zaczynający się od 0:40. 8. „Zły smak”Pozycja obowiązkowa na każdej liście tego sortu, „Zły smak” Petera Jacksona to kawalkada umyślnie złych sekwencji gore. W filmie składniki jedzenia fastfoodowego ulegają ciekawej modyfikacji za sprawą obcych, którzy postanowili zamienić nowozelandzkie miasteczko w jadłodajnię. W załączonym video mamy kompilację „gustownych” epizodów, ale prawdopodobnie najlepsze są odpowiednio na początku i na końcu. Smacznego: 9. Seria „Droga bez powrotu” Jako nieudolna pochodna „Wzgórza mają oczy” ma swoich fanów, ale zamieszczona scena na pewno nie przyniesie jej nowych. Czwarta odsłona z 2011 roku to prequel pierwszej części franczyzy, w którym grupa nastolatków zamkniętych w opuszczonym sanatorium musi stoczyć walkę o życie ze zmutowanymi kanibalami. Nie wiadomo co gorsze – sposób zejścia czy wykonanie. Zobaczcie:
Najlepsze horrory to te, po obejrzeniu których jeszcze długo będziesz się bał! Kto z nas nie lubi poczuć czasem dreszczy strachu na plecach? Choć nie wszyscy są fanami strasznych filmów, to każdy z nas pewnie widział w życiu przynajmniej jeden, w końcu horror to jeden z najbardziej popularnych gatunków. Zobacz 10 produkcji, które zmrożą ci krew w żyłach!Horrory od kilku lat przeżywają swój renesans. Każdego roku pojawia się wiele nowych tytułów, które zachęcają widzów do wycieczki do kina. Tematyka jest przeróżna: demony, mordercy, duchy czy zjawiska paranormalne. Każdy jest w stanie znaleźć coś, co naprawdę go przerazi! Najlepsze horrory można wymieniać godzinami, ale my przygotowałyśmy listę 10 tytułów, które na pewno zmrożą wam krew w żyłach!EgzorcystaEgzorcysta jest do tej pory uważany za jeden z najbardziej przerażających horrorów, jakie kiedykolwiek powstały. Film nakręcony w 1973 roku opowiada historię dwunastoletniej Regan, w którą nagle wstępuje mroczna siła. Przerażona matka szuka pomocy u dwóch księży, którzy mają przeprowadzić na dziewczynce egzorcyzmy. Nie spodziewają się jednak, jak silna jest moc drzemiąca w Regan. Klasyka gatunku, która do dziś mrozi krew w żyłach. DziwakTak dobre horrory nie zdarzają się często: Dziwak jest bardzo surowy, operujący zupełnie innymi niż reszta horrorów środkami wyrazu. Od początku do końca trzyma w ogromnym napięciu, mimo że na ekranie widzimy tylko dwóch aktorów. Główny bohater jest spłukanym filmowcem, który natrafia na ogłoszenie umierającego mężczyzny chcącego nagrać dzień ze swojego życia dla małego syna. Pracodawca okazuje się jednak wyjątkowo dziwaczną, ekscentryczną osobą i szybko okazuje się, że nie zdradził filmowcowi wszystkich swoich śledzi dwójkę słynnych badaczy, którzy zdecydowali się pomóc rodzinie w potrzebie. W starym domu dzieją się niewyjaśnione rzeczy, z którymi mieszkańcy nie umieją poradzić sobie sami. Film, choć oparty na tych samych schematach, co setki innych horrorów, zaskakuje konwencją i dystansem do samego gatunku. Obecność nie próbuje przecierać nowych ścieżek, pokazuje za to, jak powinien wyglądać porządny, współczesny horror – zachowując przy tym szacunek dla RingJeden z najbardziej popularnych horrorów ostatnich 20 lat! Bardziej popularna jest wersja amerykańska, jednak japoński oryginał jest jak najbardziej warty uwagi. Nie bez powodu azjatyckie wersje są uważane za najlepsze horrory. Oba wydania opowiadają jednak jedną historię: tajemnicza taśma wideo jest przyczyną śmierci każdego, kto odważy się ją obejrzeć. Główna bohaterka, dziennikarka stara się rozwikłać zagadkę kasety, zanim jej syn i ona sama zostaną Emily RoseMłoda Emily staje się ofiarą ataków demonicznych sił. Przerażona postanawia poddać się egzorcyzmom, sprawa nie kończy się jednak pomyślnie. Ksiądz, który odprawiał rytuały na młodej dziewczynie, zostaje wtrącony do więzienia za nieumyślne spowodowanie jej śmierci. Broni go młoda, sceptycznie nastawiona do sprawy prawniczka, która nie spodziewa się, jak bardzo zaangażuje się w przypadek księdza. Wkrótce przekona się, że demony naprawdę horroryLśnienieCo prawda w filmie Spielberga nie znajdziemy zombie, wampirów ani potworów, wielu jednak zgadza się, że film należy do grona najstraszniejszych horrorów. Razem z głównym bohaterem uwięzionym wraz z rodziną na pustkowiu, pogrążamy się coraz bardziej w otchłani szaleństwa i ciężko odmówić Lśnieniu miejsca w zestawieniu najstraszniejszych horrory z ostatnich lat to te z gatunku found footage. Ten paradokument uważa się za najbardziej nowatorski film poprzedniej dekady, który przetarł zupełnie nowe szlaki dla całego gatunku. Hiszpańskie horrory zdecydowanie wyróżniają się na tle amerykańskich, a Rec jest tego najlepszym przykładem. Ekipa lokalnej telewizji podąża za grupą strażaków podczas nocnego dyżuru. Jednak już pierwsza interwencja doprowadza do wymknięcia się spraw pod kontroli i zarówno ekipa filmowa, jak i strażacy zostają uwięzieni w samym środku RosemaryAbsolutna klasyka nie tylko dla fanów horroru. Najstraszniejsze horrory to bowiem te, w których napięcie budowane jest stopniowo. Takie właśnie jest Dziecko Rosemary: ten psychologiczny horror nakręcony w latach 60. przeraża do dziś. Pozbawiony tanich zagrywek film Polańskiego jest nietypowym podejściem do gatunku. Młode małżeństwo wprowadza się do nowojorskiego mieszkania w starej kamienicy i nawiązuje relację z nieco nachalnymi, starszymi sąsiadami. Kiedy tytułowa Rosemary zachodzi w ciążę, zaczynają się dziać dziwne, przerażające ActivityCała seria Paranormal activity to najlepsze horrory do oglądania z przyjaciółmi: trzymają w napięciu i sprawiają, że każdy usłyszany nocą dźwięk potrafi przerazić. Pierwsza część serii stała się prawdziwym hitem i zapoczątkowała napływ nowych horrorów utrzymanych w duchu paradokumentu. Sama historia nie powala oryginalnością: młoda para wprowadza się do nowego domu, w którym dzieją się dziwne rzeczy, zaniepokojeni instalują w swojej sypialni kamerę. Zarejestrowane przez nią obrazy robią się z czasem coraz bardziej i bardziej HillSłynny horror z 2006 roku jest prawdziwą klasyką gatunku. Główna bohaterka zabiera swoją chorą córkę do miasteczka Silent Hill, którego nazwę dziecko wykrzykuje przez sen. Na miejscu okazuje się, że opuszczone miasto nie jest takie, na jakie wygląda, a matkę i córkę spotkają naprawdę przerażające SCENY Z NAJSTRASZNIEJSZYCH HORRORÓW: Rosemary to jeden z najlepszych, psychologicznych Activity zapoczątkowało rozkwit zupełnie nowego podejścia do z najczęściej oglądanych horrorów ostatnich lat jest to bardzo innowacyjny, oszczędny w środkach Emily Rose są uważane za jeden z najlepszych horrorów, które wyłamują się z konwencji klasycznego kina grozy. ZOBACZ TEŻ:Filmy o muzyce, które musi znać każdy meloman. 8 obowiązkowych pozycjiFilmy lat 90., które zmieniły kino. 8 kultowych produkcji, które musisz znać!Francuskie filmy, które musisz znać! 10 najlepszych produkcji z FrancjiFilmy kostiumowe, które trzeba znać. Top 10 najlepszych filmów kostiumowych wszech czasówFilmy z Cameron Diaz. 6 najlepszych filmów ze znaną gwiazdą Hollywood
najgorsze sceny z horrorów